Prawo rodzinne
Dzień dobry Państwu, w ramach wykładów oferowanych i prowadzonych przez Fundację Togatus Pro Bono z Olsztyna dzisiaj będzie wykład o prawie rodzinnym, o naszych obowiązkach, które z tego właśnie prawa wynikają oraz jak rozumieć podstawowe zasady tego prawa – Andrzej Dramiński radca prawny. Szanowni państwo, to tak się wydaje czasami, że my o prawie słyszymy, że niby coś wiemy, ale warto też na przykład zajść czasami do księgarni i kupić właśnie ten tajemniczy kodeks rodzinny i opiekuńczy. Na początku jedna uwaga – otóż Szanowni Państwo, chodzi o to, że zawsze to wynika z prawa i prawo tak naprawdę reguluje nasze obowiązki. Jak państwo też wiedzą, po łacinie też można powiedzieć „obligacio” lub też my na przykład w takim języku codziennym mówimy, że jestem zobligowany do czegoś. I po to jest właściwie prawo i dlatego tak często też mówimy o prawie jak je właściwie stosować, jak do niego się odnosić i jakie też są jego skutki. Ponieważ właśnie z tych zapisów prawa wynikają nasze zobowiązania, czyli że nasze obligacje, a jak wiadomo, że przeciwstawianie się tym obligacją powoduje to, że niestety, ale tego prawa nie stosujemy. Czy to co na przykład zrobimy, czy robimy jest niezgodne z prawem. W prawie jest też tak, że za nie wykonanie tego zobowiązania jest niestety sankcja, takie jest po prostu prawo. Jeżeli nawet już właśnie te podstawowe zasady, o których teraz powiedziałem, jeżeli o nich będziemy pamiętali to naprawdę nauczymy się i będziemy też wiedzieli jak najlepiej to prawo stosować, tak żeby ono nas jak najmniej bolało. Szanowni państwo, dlaczego mówię o kodeksie, że warto. Otóż artykuły w każdym kodeksie, nie tylko rodzinnym i opiekuńczym, to jest właściwie jak wzór matematyczny i ktoś się też nawet może zdziwić – jak to, że matematyka i prawo. Tak, dlatego że tutaj w jak największym skrócie są po prostu zapisane pewne zasady jakie mają obowiązywać nas i na przykład z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego artykuł 1 – aby ludzie znali przesłanki zawarcia małżeństwa, czyli że kiedy ono jest zawarte i kiedy jest skuteczne. Otóż małżeństwo zostaje zawarte gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. Szanowni państwo, od razu z tego zapisu wynikają też bardzo poważne zobowiązania, mianowicie artykuł 23 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi tak i znowu jak mówię, jest to wzór matematyczny, jest to zapisane w takim maksymalnym skrócie, a mianowicie, że małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Tak się czasami wydaje, że to może jest tak ogólnie powiedziane, czy że może nie do końca jest to tak. Nie, szanowni państwo, prawo mówi bardzo wyraźnie o równych prawach, ale także i znowu o tych obowiązkach, bo następne zdanie mówi tak: są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Chcę państwu od razu powiedzieć z praktyki, ponieważ bardzo często jest tak, że jestem na dyżurach tak zwanej nieodpłatnej pomocy prawnej i przychodzą do mnie głównie jednak panie, właśnie w tych sprawach małżeńskich i mówią o tym, że akurat ta druga strona, że małżonek jednak nie wykonuje swoich zobowiązań. Zobaczcie państwo jak to, by nawet też się wydawało, jak to jest łatwo i otwarcie napisane, że są zobowiązani małżonkowie do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny. Współdziałanie, czyli że to nie może być tak, że tam ktoś jeden, że się odwraca po prostu plecami, albo że mówi: nie, ja tego w takim razie nie zrobię, a przynajmniej nie dzisiaj, bo zrób ty. No przecież to nie jest właściwie współdziałanie i jeżeli nawet też o tym zapominamy, właśnie o współdziałaniu, ja podkreślam to słowo z tego powodu, że jednak istotne, że czasami po prostu zapominamy, że nie jesteśmy sami właśnie w małżeństwie, że jest tutaj dwójka nas i to co robimy oczywiście, że to zależy od nas obojga. Ale także i od tego czy patrzymy na siebie, czy patrzymy także na swoje potrzeby właśnie wzajemnie i czy potrafimy, i czy chcemy je właśnie zrealizować. I jeszcze też dalej jeżeli chodzi o rozstrzyganie o sprawach rodziny jest kolejny artykuł 24, w tym właściwie jest bardzo proste, a mianowicie małżonkowie rozstrzygają wspólnie o istotnych sprawach rodziny, czyli że nie może być tak, bo to jest oczywiście i absolutnie wbrew właśnie prawu, że jeden z małżonków się włącza, ale nawet i mówi, że dużo pracuje, że przynosi pieniądze, i że to są akurat zadania żony. Nie, właśnie chodzi o wspólne decydowanie o istotnych, o ważnych sprawach, ale też jest bardzo tutaj istotna rzecz, a mianowicie przecież to też się może zdarzyć i prawo jest na tyle szerokie i elastyczne, że mówi o braku porozumienia – każdy z małżonków może się także zwrócić o rozstrzygnięcie do sądu. Szanowni państwo, tutaj bym chciał się też na chwilę właśnie zatrzymać, bo tak często mówimy o rozstrzygnięciu sądu. Na dyżurach nieodpłatnej pomocy prawnej bardzo często się z tym stykam, że ludzie mówią: no dobrze, to my idziemy do sądu. Proszę państwa, właśnie wiele spraw, które wynikają z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego można załatwić w zupełnie inny sposób i co ciekawe, ponieważ w kodeksie postępowania cywilnego – uwaga w grudniu 2005 roku – wprowadzono przepisy artykułu 183 ze zmianami, a mianowicie jest tam mowa o mediacji i postępowaniu pojednawczym. Niestety, ale właśnie w tych sprawach rodzinnych, tu gdzie się spieramy jest najgorsze to, że nie szukamy tego właśnie porozumienia, że nie szukamy tego wspólnego działania, ale wydaje nam się, że to może załatwi sąd. Otóż jest to bardzo złe właśnie przekonanie, te wykłady też są po to żeby mówić o ogólnych zasadach ale i także o tym, jak się posługiwać, jak najlepiej prawem albo żeby tak się odnosić do tego prawa, żeby jednak odnosić z tego korzyści. Bowiem jest to zupełnie fałszywe zapatrywanie, że ja się boję prawa, a ja dostałem czy dostałam na przykład zawiadomienie z sądu no i co tam w takim razie będzie, co tam się właściwie dzieje. Jeżeli już chodzi nawet o zawiadomienie także i w sporach rodzinnych, czy naszych ewentualnie dzieci, czy w sprawach też właśnie alimentów. Otóż jeżeli jest już takie właściwie wezwanie, to oznacza to nic więcej jak tylko to, że sąd chce coś od nas wiedzieć. Niektórzy tak się właściwie zachowują, że mówią: no tak, ale ja się boję i ja nie chcę, ja może coś tam zrobię źle. Szanowni państwo – nie. Jeżeli sąd już kogoś wzywa, to ma do niego konkretne pytania i należy na nie odpowiedzieć. Ale też jest to bardzo istotne i ważne, iż można powiedzieć: nie wiem, nie pamiętam i nie przypominam sobie. Jest to też absolutne wasze szanowni państwo prawo i o tym też trzeba wiedzieć i pamiętać. Bo nie ma co się bać sądu, tu chodzi o to, że jeżeli sąd ma wydać orzeczenie to musi wydać na podstawie tego, co sąd ustalił. A ustala to przecież na podstawie właśnie państwa wypowiedzi i dopiero mając ten stan faktyczny może dalej zadecydować, że jest tak albo też, że jest inaczej. Jednak sąd tak naprawdę powinien być w ostateczności i dlaczego też będę państwa tutaj namawiać do mediacji i do postępowania pojednawczego. Szanowni państwo, właściwie najgorszą sytuacją jest to, że wydaje nam się, że idziemy do sądu, że coś opowiadamy, że coś tam twierdzimy i że sąd wyda wyrok na naszą korzyść. Nic bardziej błędnego. Jeżeli już ta sprawa jest skierowana do sądu, to sąd zadecyduje o tej sprawie i szanowni państwo, proste jest pytanie i bardzo jest też prosta odpowiedź, czy lepiej żeby się porozumieć i nie wywoływać tego wilka z lasu i tych złych emocji, czy nie lepiej jednak po prostu się porozumieć i sprawę załatwić w zupełnie inny sposób. Stąd też właśnie jest ta mediacja i postępowanie porównawcze, które tak naprawdę już zostało w Polsce wprowadzone, państwo mi nie uwierzą, w grudniu 2005 roku, czyli że już 17 lat temu i niestety, ale w bardzo wielu wypadkach ten przepis jest też w jakimś sensie martwy, a przynajmniej nie jest na tyle stosowany, na ile założono i zakładano, że może on działać, że może też przynosić korzyści obu stronom. Ale jeszcze raz, jak gdyby cofając się do sądu i do sędziego, jeszcze raz też mówiąc o mediacji. Otóż proszę państwa, to jest sprawa szczególna, ale też jednocześnie i ważna z tego powodu, że tutaj jak państwo już sami się w to właśnie wczytają, że dwie strony sporządzają umowę, wybierają mediatora. Oczywiście żeby zawrzeć jakieś porozumienie to musi być spotkanie. Szanowni państwo, czasami jest tak, że jak z kimś się spieramy to chodzimy, to myślimy o tym, to martwimy się, to wydaje nam się, że to jest jakaś fatalna sprawa. Że nie ma tutaj wyjścia z tej sytuacji, bo on albo ona mi zrobił coś tak okropnego, że nigdy tego się właściwie nie zmieni. Otóż chcę państwu o tym powiedzieć i przekonać państwa o tym, że mediacja właśnie jak gdyby wywołuje zupełnie inne zachowania, powoduje także inne emocje, ale i inne właściwie spojrzenie na sprawę. Muszę też to państwu powiedzieć, że byłem na wielu takich już spotkaniach mediacyjnych, gdzie na początku upór jak gdyby jednej strony, że nie, że absolutnie, bo to się zdarzyło i nie ma tutaj właśnie mowy o porozumieniu, że to się bardzo szybko, że tak powiem skończyło. Jeżeli strony tu zaczynają właśnie w ten sposób ze sobą rozmawiać, to nagle odkrywają, że porozumienie to jest szukanie dróg porozumienia, że to jest właściwie możliwe, że nie musimy się spierać, że nie musimy się kłócić, ale że możemy się też porozumieć. Zdaję sobie też z tego sprawę, zresztą prawnicy o tym wiedzą, ale także ogólnie społecznie jest to właśnie znane, że jednak wolimy w jakimś sensie też postawić na swoim, ale czy jeżeli stawiamy na swoim, czy wygrywamy i czy na pewno przecież wygrywamy. Otóż szanowni państwo, przy mediacji jest też bardzo istotne i o czym należałoby powiedzieć, w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, oczywiście i rozwodowych. Otóż jeżeli się państwo właśnie spotykają i nie ma tej takiej powiedzmy zażartej bitwy, sąd czy rozprawa jest to jednak też w jakimś sensie po prostu teatr, że dwie strony się wypowiadają, że walczą, że czasami bardzo ostro i co dalej? Wychodzą z tej sali sądowej napompowani i zdenerwowani. Po co to i komu to na co, komu to ma służyć? Natomiast szanowni państwo, jeżeli faktycznie jest mediacja, jeżeli faktycznie szukacie porozumienia, bo o to chodzi, że mediacja może się odbyć za zgodą dwóch stron. Jeżeli nie ma na przykład zgody jednej strony, o mediacji nie ma mowy. Czyli, że dwie strony chcą, muszą dążyć do tego, ażeby się porozumieć. Tutaj właśnie wracam do tego artykułu 23, bo to akurat warto w tym momencie o tym powiedzieć, że małżonkowie mają równe prawa i obowiązki, ale że do wzajemnej pomocy i wierności i do współdziałania dla dobra rodziny tych takich sporach w tym że coś nam się nie udało, że coś tam właściwie nie wyszło, to zapominamy o tym, że tą taką naczelną właśnie zasadą, najgłówniejszą myślą jest dobro rodziny. Szczególnie jeżeli jeszcze też są dzieci, bo przecież nie chodzi o to, że ja muszę postawić na swoim, że to co ja myślę, albo że to co ja chcę, że tylko to się liczy. Nie, ma być to zupełnie inny sposób, ma być to właściwie także porozumienie, tam mediacja oszczędza nam czas, dlatego jak też wszyscy wiemy, że postępowania sądowe naprawdę one trwają za długo od wielu lat i to można by tutaj godzinami mówić. Podejmowane są oczywiście próby, żeby prawo zmienić i zreformować i cały czas to nie wychodzi. Rozprawy trwają za długo i przy mediacji to załatwiacie państwo tę sprawę za jednym podejściem. Ale właściwie to co jest najważniejsze, bo życie przecież nie kończy się na tej jednej sprawie. Więc jeżeli odpuścimy, czy też oddalimy trochę od siebie te swoje emocje, to wtedy nie będziemy aż tak tego bardzo już po tym właśnie spotkaniu przeżywali, ale nie będzie to tak w nas siedziało mocno, długo. Ale i być może także to spowoduje, że będziemy mogli mieć ze sobą kontakty. Jeżeli też są dzieci, tutaj mowa jest
o dobru rodziny, to wydaje się, że to mediacja jest najlepszym i najwłaściwszym wyjściem, jest czymś ostatnim. Więc dla dobra dzieci to absolutnie powinniśmy się jak najwięcej porozumiewać, do czego też państwa bardzo gorąco namawiam. Teraz szanowni państwo chcę powiedzieć jeszcze o odpowiedzialności, bo pomału już też będziemy właśnie zmierzali do bardzo ważnej sprawy, a mianowicie do alimentacji. Ale jeszcze jedna rzecz, a mianowicie jest mowa w artykule kodeksu o solidarnej odpowiedzialności. Ma to olbrzymie znaczenie jeżeli chodzi o interesy i o zobowiązania obu stron. Tutaj to jest zapisane, w tym takim skrócie matematycznym wręcz, oboje małżonkowie są odpowiedzialni solidarnie za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny. Uwaga, są odpowiedzialni teraz solidarnie za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich. Co oznacza solidarnie? Tak naprawdę o tym już stanowi kodeks cywilny, który mówi o tym, że odpowiedzialność solidarna jest taka, że wierzyciel, czyli że ten kto może od nas tutaj czegoś żądać, że może żądać spełnienia tego świadczenia albo od osoby A, albo od osoby B, czyli, że ten, który ma w tym interes żeby to z nas wydobyć, może wybrać osobę. Jeżeli jest odpowiedzialność solidarna, jeżeli ten mój małżonek będzie też odpowiadał za moje czyny złe lub niewłaściwe, to oznacza, że ja właśnie się powinienem 100 razy zastanowić, w którą stronę iść i czy faktycznie tak się właśnie zachować, ponieważ ta odpowiedzialność może spaść na mojego małżonka. Wtedy oczywiście, że on odpowiada, jeżeli nawet też tak by było, że to właśnie spadnie na małżonka. On może mieć wówczas regre,s czyli że może właśnie żądać od drugiej strony żeby jednak to on w końcu, bo to on zawinił, to świadczenie spełnił, ale jeszcze raz też państwa uczulam: właśnie przy małżeństwie i przy zaciąganiu zobowiązań, żeby ten który żąda on może powiedzieć ci: nie no zaraz, ale ja tutaj chcę ponieważ jest solidarna odpowiedzialność, żeby odpowiadała ta osoba, wówczas też to niestety może obciążać inną osobę, której właściwie nie ma winy, ani też ona w jakimś tam sensie jednak by nie odpowiadała. Jeżeli chodzi jeszcze o majątek. Szanowni państwo, ponieważ jest to też bardzo istotna rzecz, a mianowicie, że z chwilą zawarcia małżeństwa mamy do czynienia z ustawowym majątkiem wspólnym małżeńskim. Oznacza to, że to co stanowiło nasz majątek do tej pory, czyli że to jest majątek odrębny, ale od momentu zawarcia małżeństwa jest to wszystko wspólne, jest to nasz majątek wspólny. Szanowni państwo, i znowu jest przykład, nawet dzisiaj właśnie z tejże akurat nieodpłatnej pomocy prawnej. Otóż przychodzi do mnie pani i mówi tak: proszę pana, właściwie to z mężem nam się po prostu nie układa i nie wiem, bo nie pytałem, czy już myślą o rozwodzie, ale chodzi tutaj o to, że pani rozmawiała o tej sprawie z deweloperem, że chce kupić mieszkanie dla swojego syna i czy w tej sytuacji kiedy istnieje małżeństwo, i kiedy jest też ta ustawowa wspólnota majątkowa, czy to mieszkanie będzie tylko moje, kiedy ja przekażę je synowi? Właśnie to mieszkanie cały czas będzie wspólne. Oczywiście jest tutaj w jakimś sensie wyjście, to znaczy, jeżeli ta pani by kupiła to mieszkanie ze środków finansowych albo też z majątku jaki właśnie zgromadziła jeszcze przed zawarciem małżeństwa, to wtedy jest to już faktycznie jej lub też ewentualnie jeżeli to byłaby albo jakaś wartość, którą ona odziedziczyła, czyli że tylko ona, to wtedy tak. Ale w takiej sytuacji absolutnie nie i nie ma tutaj co kombinować i nie ma co tutaj też tak do tego podchodzić: a może się uda, a może tam ja kupię. Jednak tak też nie będzie, nie bardzo jest tak, że często się mówi o surowym prawie, ale prawie. I prawo jest naprawdę surowe i dlatego proszę państwa wszystko właściwie co robimy, to powinniśmy to przemyśleć kilka , bo rzeczywiście, że prawo nie odpuści i nie pozwala nam też na to, jeżeli popełnimy błąd. Jeżeli i wtedy by nie było też naszej odpowiedzialności, jeżeli jeszcze chodzi o te sprawy właśnie majątkowe, to co jest
w takim razie wspólnego. Mianowicie, że wynagrodzenie za pracę i inne także dochody, które pochodzą z działalności zarobkowej, dochody z majątku wspólnego, ale także – uwaga – i z majątku osobistego każdego z nich, środki które są zgromadzone na rachunkach bankowych albo na pracowniczym funduszu emerytalnym każdego z małżonków i kwoty ze składek zaewidencjonowanych, te które wynikają z ustawy o ubezpieczeniach społecznych. Ale co znowu z tym i faktycznie jakie ma się czynności, bo tutaj też już jak gdyby się rodzi odpowiedzialność, jednak jeżeli jest małżeństwo, a mianowicie, że szanowni państwo, kiedy jest potrzebna także zgoda drugiego małżonka? Właśnie jest potrzebna zgoda, czyli że tutaj nie możemy zadziałać sami i to ma wynikać w szczególności prawnej, która ma prowadzić do zbycia obciążenia, odpłatnego nabycia nieruchomości lub użytkowania wieczystego, ale także z takiej czynności, która prowadzi do oddania nieruchomości do używania lub pobierania z niej pożytku. Czyli uwaga: przy nieruchomościach dalej z czynności, która prowadzi do zbycia obciążenia, odpłatnego nabycia prawa rzeczowego, którego przedmiotem jest budynek lub lokal. Bardzo ważna rzecz: i czynności, która prowadzi do zbycia obciążenia odpłatnego nabycia i wydzierżawienia gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa, czyli że nawet też jeżeli jeden z małżonków ma firmę, to wiadomo jest firma i nazwa i czerpie też dochody. I jeżeli chciałby albo przedsiębiorstwo swoje zbyć lub jakoś obciążyć lub też w jakimś inny sposób spowodować, że na nim będą wisiały właśnie długi, musi też być zgoda drugiego małżonka, bo drugi małżonek wówczas w tych akurat wypadkach nie odpowiada, czyli, że to co już mówiłem także o odpowiedzialności solidarnej, to tutaj i odpowiedzialności solidarnej nie ma. I jeszcze co także wymaga tej zgody? Darowizny z majątku wspólnego. Namawiam też państwa do kupienia takiego kodeksu i do zajrzenia także do niego. Naprawdę jest to bardzo pożyteczne i w bardzo wielu sytuacjach się może państwu przydać, ale także chcę państwa zachęcić ewentualnie do zajrzenia do konstytucji, do najwyższego aktu. Jak państwo wiedzą, że z konstytucji właśnie dopiero wynikają ustawy, które są aktami niższego rzędu, które precyzują to, co jest zawarte w tych zasadach generalnych konstytucji. To co się mówi o małżeństwie, bo to też jest zapewne bardzo ciekawe, a mianowicie artykuł 18 mówi o tym, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Nie przytoczyłem tego artykułu 18 tylko po to, żeby się opierać na jakichś względach. Chodzi mi przede wszystkim o ten mocny zapi,s którego właściwie się nie da w tej chwili zmienić, ponieważ żeby zmienić , to trzeba mieć większość dwóch trzecich konstytucyjnego, czyli że Sejmu i Senatu, a w obecnych sytuacji nie jest to po prostu możliwe. Ale mówię cały czas o ochronie także państwa nad rodziną, żeby w tym momencie przejść do kolejnego tematu, mianowicie do obowiązków. Jeszcze raz też to podkreślam: jeżeli ktoś w ogóle w swoim życiu podchodzi w taki sposób luźny do swoich obowiązków, czy jest odpowiedzialny albo nie, to lepiej w takim razie związku małżeńskiego nie zawierać. Ponieważ prawo prędzej czy później upomni się o to, co jest w nim zapisane. I teraz uwaga: ten artykuł 27, który tutaj na bardzo takich wiele istotnych rzeczy zwraca uwagę, od razu ma powiedzieć o wszystkim co oboje małżonkowie, czyli nie tylko jeden, obowiązani są. Czyli znowu to obligacja, każdy według swych sił oraz możliwości zarobkowych i majątkowych. To nie ma tak, że wiesz co, już mi się odechciało pracować, to ty teraz pracuj. Nie, każdy ma obowiązek przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, który przez swój związek założyli zadośćuczynienie tym obowiązkowi, może polegać, także czyli nie tylko, że te zarobkowe i majątkowe w całości lub w części na osobistych staraniach o wychowanie dzieci. Bo często nawet o tym, że małżonka ma dwa etaty, czyli że jeżeli jest zatrudniona i pracuje właśnie zawodowo i w domu, to ma też dwa etaty. Ale co jest właściwie wtedy, jeżeli ona nie pracuje zawodowo. Czy ta jej praca w domu i wychowywanie dzieci z punktu widzenia prawa, czy także jest to jakąś formą zatrudnienia i przyczyniania się dla dobra rodziny? Jak najbardziej tak, ponieważ wystarczą jak mówi prawo osobiste starania o wychowanie dzieci oraz także i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym, czyli że szanowni państwo, jeżeli też ktoś chciałby się właśnie spierać to artykuł 27 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi o tym bardzo wyraźnie, że wszystko razem, ale także i osobiste starania, czyli nie tylko jak gdyby ta praca zawodowa i wychowanie dzieci, ale także i praca we wspólnym gospodarstwie domowym właściwie się liczy tak samo. Teraz alimenty i znowu przykład jest wzięty z życia. Otóż szanowni państwo, właśnie wczoraj pojawił się u mnie pan, tu chodzi o małe miejscowości, czyli takie gdzie łatwo o spór o kłótnię. Otóż przychodzi pan i mówi tak: pani mecenasie, moja córka podjęła pracę zawodową, czy ja jestem zobowiązany do płacenia jej alimentów. No i sprawa jest następująca: córka ma 20 lat, chce się uczyć dalej, ale z drugiej strony ma już też pracę i może się utrzymywać. Co ciekawe to też taki jest mały kamyczek, pan nie zna adresu córki, czyli że nie wie jak nawet o tym ma zawiadomić, że jego obowiązek alimentacyjny skoro ona już podjęła pracę ustaje, dlatego że ona ma swoje środki. No ale jednak alimenty to jest obowiązek. Szanowni państwo, czyli że możemy zadać właściwe pytanie: czy jest zasada, jeżeli chodzi o przyznawanie alimentów bądź też ewentualnie o zasady o wysokości? Proszę państwa, o to też bardzo często się ze sobą spierają. Na przykład mąż rzuca żonę i za wszelką cenę chce albo płacić jak najmniej, nawet występuje o zmniejszenie tych alimentów. Tutaj też chodzi o ich osobiste odnoszenia się, czyli że robili to na złość. Tutaj jest bardzo istotna rzecz, a mianowicie, że nie ma uniwersalnej odpowiedzi na takie pytanie, czyli że nie ma czegoś takiego, jaka ma być to wysokość i przy jakich też zarobkach. To może być bardzo różnie i wracam jeszcze też do tego proszę państwa żeby tę sprawę jak najszybciej jednak załatwić i dla dobra rodziny, oczywiście że najlepiej jest się porozumieć. No ale jednak wiemy, że z tymi porozumieniami też to bardzo po prostu różnie jest bywa i nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze też do tego dochodzi. Ale tutaj taką przesłanką wyjaśniającą prawo, tutaj po prostu chodzi o usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz z kolei ta wysokość. o tym cały czas mówimy, że to zależy od możliwości zarobkowych i majątkowych osoby, która jest zobowiązana do ich zapłaty. Bardzo często przychodzą do mnie osoby i pytają: proszę pana, ale co mamy zrobić, żeby tutaj to pokazać? Absolutnie jak najwięcej takich dokumentów, jak najwięcej dowodów, to wszystko oczywiście w odniesieniu do wieku i do uzdolnień dziecka, to co też ma wpływ na prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy, czyli też stan zdrowia, bo być może że jest bardzo też chory. Ale także proszę państwa jeszcze jedna właściwie rzecz, co bym chciał już powiedzieć na koniec, o stopach życiowych. Ponieważ przy alimentach tutaj się o tym albo zapomina, albo też nie bierze tego pod uwagę, ale nawet to, że dotychczas na przykład jeżeli to małżeństwo istniało i małżonkowie się nie rozwiedli, ta stopa była bardzo wysoka, to nagłe jej obniżenie jest też wprost tej właśnie zasadzie, że mają być tutaj spełnione usprawiedliwione potrzeby tego akurat dziecka. Czyli, że to także należy wziąć pod uwagę i przed sądem, jeżeli już się tam właśnie znajdziemy, to należy powiedzieć: wysoki sądzie, ale ta dotychczasowa stopa była bardzo wysoka. I ja bardzo proszę o wzięcie tego pod uwagę przez wysoki sąd i wielokrotnie sąd to bierze pod uwagę. Dziękuję państwu bardzo.
